Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wirus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wirus. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Kto nie lubi przebieranek?

Mały powrót do znanego i lubianego Wirusa. Bohaterowie mają tam zajęć co niemiara, ale znaleźli czas na zorganizowanie konwentu starwarsowego. Tutaj widzimy jak jeden z nich przebrał się za przywódczynię Sojuszu, a później Nowej Republiki - Mon Mothmę.

Strój i fryzura dobrane dosyć trafnie. Na niekorzyść rzutuje fakt, że uczestnik konwentu, jak na kobietę, za którą się przebrał (sporo przecinków i wtrąceń w tym zdaniu, prawda?), ma niezbyt skrupulatnie wypielęgnowane dłonie. Mały palec lewej jest złamany w 3 miejscach, w prawej natomiast palców jakby brakuje. Być może jest to jakieś nawiązanie do jednej z licznych, występujących w uniwersum Star Wars, ras, ale jednocześnie przejaw pewnej niekonsekwencji. Należy jednak wyrazić uznanie dla odwagi, którą trzeba było wykazać przebierając się za kobietę.


wtorek, 23 marca 2010

Tu major Wilson (dzwoni)

Znany z poprzedniego postu pułkownik. Jak widać na powyższym rysunku zaprowadził w swojej jednostce rządy silnej ręki.

piątek, 19 marca 2010

A tutaj nie ma promieniowania

Przedweekendowo kolejna propozycja z Wirusa, który moim zdaniem odbiera Terminatorowi tytuł Najgorszego Komiksu Świata (z czego by wynikało, że tytuł mojej aukcji mógł wprowadzać w błąd, ale nie zdawałem sobie z tego wówczas sprawy).

Widzimy zamyślonego pułkownika. Na pierwszy rzut oka siedzi on wygodnie na tronie Imperatora Palpatine'a. Jednak gdy przyjrzeć się bliżej widać wyraźnie, że pułkownik wcale nie siedzi! On stoi przed fotelem na lewej nodze, a prawą ma w dziwny sposób uniesioną. Być może ma tam zamontowany czujnik promieniowania, który skierował na jakiś obiekt w swoim gabinecie. Znaczy się w sali tronowej Imperatora. Ta dosyć niewygodna pozycja wymaga sporej siły i sprawności fizycznej, którą musiał zapewnić rygorystyczny wojskowy trening. Chociaż w tym przypadku to raczej dzięki tytanowej protezie lewego biodra, którą widzimy wystającą na jakieś pół metra w bok.
Swoją drogą Imperator trochę przearanżował wystrój swojego ulubionego pokoju.

niedziela, 14 marca 2010

Rozmówki

Niestety, różnorakie zajęcia robią swoje i ciężko jest regularnie oraz często zamieszczać posty na blogu - a żeby były one jeszcze zabawne to już w ogóle. Nie będzie tu więc deklaracji, że od dziś 4 prześmieszne posty dziennie. Niemniej, dziękuję za wsparcie w komentarzach, które na pewno mnie dopinguje do tych wynurzeń. No ale wracamy do komiksów:

Powyższy rysunek to klasyczny Wirus. Przeanalizujmy po kolei rozmówców.
Ten blondyn, który już się na blogu pojawił, wygłasza dosyć odważną tezę, że komputery najnowszej generacji są w sklepach na Times Square. Charakterystyczny jest sposób rysowania tej postaci - autorzy zaczynają od zarysu głowy, a następnie z zamkniętymi oczyma dorysowują twarz.
Z wypowiedzi "ile tu jest dyskietek" nie ma się co śmiać - najwięksi wizjonerzy science-fiction błędnie przewidywali rozwój techniki. Natomiast z tego, że wypowiada to koleś z dwiema fryzurami (lewa i prawa) już można.
Woody Allen potwierdza, że jest Woodym Allenem, poprzez swoją nieśmiałość i czarnowidztwo.
A ten czwarty przystojny młodzieniec w odlotowej kurtce nauczył mnie nowego słowa - lelak (choć Firefox mi podkreśla na czerwono) to inaczej ignorant, laik.

niedziela, 28 lutego 2010

Telefon

Miller dzwoni do pułkownika, że zmoczył się w spodnie. Nie ma jednak powodu do obaw - wilgoć nie przedostanie się do butów, bo te są owinięte foliowymi torbami. Torby, jak widać po lewitowaniu w budce telefonicznej, są antygrawitacyjne. To jednak normalka w porządnym science-fiction. Ale czy też widzicie niewidzialną słuchawkę?

wtorek, 23 lutego 2010

Mniej znaczy więcej?

Najpierw miało być o znanej już z Wirusa oszczędności rysowników, którzy przedstawiają postacie w oddaleniu, żeby mieć możliwość pokazania krajobrazu otoczenia za pomocą... kolorowych maźnięć.
Mini dygresja:
O ile mi wiadomo ilustracje w komiksie powstają (w uproszczeniu) trzy-etapowo. Najpierw ktoś je rysuje, później są pokrywane tuszem a na końcu kolorowane (albo odwrotnie).
Koniec mini dygresji.
Jednak gdy przyjrzałem się bliżej, wywnioskowałem, że najwyraźniej rysownik zapomniał machnąć drzewek, więc kolorujący postanowił dodać ukryty przekaz w postaci cyfry 5, samolotu, meduzowatej głowy bez oczu i dziobaka.
Tak, to wszystko naprawdę tam jest!
Tylko co oznacza?
Liczę na pomoc w rozwikłaniu KODU WIRUSA.

środa, 17 lutego 2010

Wirus łamie schematy, wyznacza nowe trendy i bije rekordy

Jak być może pamiętacie, opisywanie Wirusa zacząłem od rozpoczynającego się już na pierwszej stronie komiksu brawurowego podejścia autorów do dialogów. Jednak nic nie mogło mnie przygotować na to:

To jest największy dymek komiksowy jaki w życiu widziałem! Zajmuje połowę strony A4, zawiera 4 wielokropki (w tym jeden złożony z pięciu kropek), a postać wypowiadająca się zmieściła by się w swoim dymku siedmiokrotnie. Czy to się zdarzyło gdziekolwiek indziej?

piątek, 12 lutego 2010

Wirus zaraził Woody'ego Allena

Obiecywany akcent filmowy w Wirusie. Poniżej jeden z nastoletnich głównych bohaterów,...

...który wygląda jak czterdziestoletni Woody Allen.

Natomiast jego dłoń...

...wygląda jak słoń (rym).

Pomimo usilnych poszukiwań nie znalazłem filmu Woody'ego Allena, w którym jest słoń. Więc chyba odpada jakiś ukryty przekaz twórców Wirusa.

poniedziałek, 8 lutego 2010

Introducing: Wirus!

Dziś poczułem się jak dziennikarz radiowej rozgłośni, albo redaktor pisma muzycznego, który pocztą dostaje płyty do recenzowania. Stig_helmer zaoferował mi w komentarzu pod jednym z postów, że prześle mi pocztą Wirusa. Jak powiedział, tak zrobił i dzisiaj mogłem wreszcie się zapoznać z tym niepowtarzalnym dziełem.

Nie było mi łatwo zdecydować, który obrazek zaprezentować jako pierwszy. Wybrałem w końcu taki, który charakteryzuje nietypowe podejście nie tylko rysowników, ale i scenarzystów do tworzenia komiksów. Ten kadr wita nas na pierwszej stronie. Jeden z bohaterów (tutaj jest narysowany chyba najlepiej w całym komiksie) swoją krótką wypowiedzią: "Co to? Ziemia się rusza! Niesamowite! O, klapa się otwiera! Schron! Idziemy?" zaoszczędził artystom rysowania co najmniej całej planszy ilustracji.

Wirus ma w sobie ogromny potencjał porównywalny z Terminatorem. Będę do niego powracać, bo naprawdę jest do czego. Jest tu akcent z Gwiezdnych Wojen, także akcent filmowy i wiele innych.

Bardzo dziękuję za tę przesyłkę!